Kiedy wstrzymane zostaną dostawy elektryczności, staną ostatnie agregaty prądotwórcze krztusząc się resztkami reglamentowanej ropy, w jednej z ostatnich działających knajp, w oparach bimbru i tytoniu będziemy przy muzyce Bester Quartet oczekiwać końca naszej epoki.

Pieniądze uzyskane dzięki pracy w kopalni wydam na wieczorny koncert tej właśnie formacji. No i może jeszcze zostanie nieco na tytoń i bibułki…

Muzykujący od 1997 roku Cracow Klemzer Band, zawiesił swą działalność niebawem po trasie koncertowej w 2005 roku. Wierzyłem jednak głęboko, że panowie jeszcze kiedyś nas zaskoczą. W czasie nieobecności zespołu pojawiła się koncertowa płyta – jednak na zupełnie nowy materiał przyszło nam czekać ponad 5 długich lat. Bester Quartet jest nową odsłoną krakowskiego kwartetu, a Metamorphoses pierwszą od czasu rozwiązania grupy płytą. Najnowsze wydawnictwo – podobnie jak wszystkie wcześniejsze – zostało wydane nakładem należącej do Johna Zorna, nowojorskiej wytwórni Tzadik. Pierwotny skład zespołu uległ jednak zmianie. Pojawił się nowy kontrabasista – Mikołaj Pospieszalski. Gościnnie nagrania wzbogacił również trębacz Tomasz Ziętek – grający wcześniej dla Pink Freud. Album swoją amerykańską premierą miał w lipcu i można go nabyć na stronie zespołu (http://www.besterquartet.com). W polskich sklepach będzie go można nabyć w połowie października. Paradoksalnie więc nasz „towar” eksportowy będzie dla nas dostępny na szarym końcu.

Kwartet na najnowszym krążku udowadnia, że najważniejsze to wytrwale robić swoje.
Mimo, że w kraju nad Wisłą grupa zalicza się raczej do niszowych, to dzięki współpracy z Johnem Zornem – fanatycznie zainteresowanym nową awangardą – udało się Krakusom osiągnąć światowy sukces. Potwierdzają to występy na najważniejszych festiwalach, nagrania dla radia czy telewizji.

Nowojorska wytwórnia umieściła album w kategori Radical Jewish Culture, jednak motywy muzyki klezmerskiej nie są tutaj zbyt dominujące. Zespół stara się wyraźnie łączyć klasykę z awangardowym jazzem, przy zastosowaniu niecodziennych środków. Aranżacje są niesamowicie energiczne, poetyckie i jednocześnie bardzo precyzyjne. Chwytliwe melodie, bogate improwizacje akordeonu Bestera i skrzypiec Tyrały, wydają się czasami mknąć na złamanie karku. Jak gdyby muzycy brali udział w surrealistycznym wyścigu przeciwko sobie. Tempo utworów zaskakuje zmianami w najmniej oczekiwanym momencie – niczym w amerykańskich super-produkcjach, gdzie widz średnio co 8 minut musi – zgodnie z niezawodnym przepisem na hit – podskoczyć na fotelu.

Tłem dla wirtuozerskiego duetu Bester/Tyrała jest pełen niepokoju i tajemniczości kontrabas Pospieszalskiego. Perkusjonalia i klarnet obsługiwane przez Dyyaka nadają całości jeszcze większego impetu i transowości. Przestrzeń kwartetu przecina raz po raz trąbką Ziętka. Jej obecność elektryzuje już od otwierającego album utworu Hope.

Muzyka Bester Quarter jest dowodem na to, że zagospodarowana przez zespół nisza ma się wyjątkowo dobrze i że ciężko dla niej znaleźć jakąś jasno opisaną szufladę.
Opowiadane dźwiękiem historie, są niezwykle barwne i różnorodne. Przy odrobinie wyobraźni i wrażliwości, nawet niewprawiony słuchacz, ma szansę na głęboką metamorfozę swoich muzycznych fascynacji.

Na koniec dodam, że płyta została nagrana przez jednego z najwybitniejszych polskich inżynierów dźwięku, Tadeusza Mieczkowskiego w Studio Preisnera w Niepołomicach pod Krakowem.
Dla fanów dobrego brzmienia – pozycja obowiązkowa. Dla całej reszty również.

Magazyn Q muzyce

Najbliższe
Koncerty