Już dawno nie słuchałem płyty tak trudnej do jednoznacznej stylistycznej oceny. Cóż, recenzje mają to do siebie, że ku ułatwieniu komunikacji z czytelnikiem, trzeba mniej lub bardziej osadzić materiał w pewnej utartej ramie, często określanej mianem włożenia w szufladkę.

I przyznam, tego albumu nie sposób włożyć w konkretna szufladkę, bowiem genialnie balansuje on miedzy gatunkami, raz zbliżając się w rejony muzyki klasycznej, kiedy indziej wchodzi na ścieżki muzyki etnicznej by po chwili oszołomić nas brawurowa improwizacją, tak bliska jazzowi, że można powiedzieć, że mamy do czynienia z jazzem.  A skoro improwizacja to sól jazzu, to bez wątpienia album wydany pod szyldem kultowej Zornowskiej, nowojorskiej wytwórni Tzadik pod jej sztandarowym hasłem Radical Jewish Culture, na pewno godzien jest uwagi tych jazzowych melomanów, którzy nie grzeszą ortodoksją formalną i stylistyczną, na modłę mainstreamu.

Warto tutaj przywołać informacje wydawcy by przybliżyć to, co odnajdujemy na krążku: „Metamorphoses to płyta  stworzona z myślą o przyszłości, ukazująca transformację znanego na całym świecie zespołu występującego przez 10 lat pod nazwą The Cracow Klezmer Band. /…/
To wirtuozerskie utwory oparte na klasycznych formach kompozycyjnych z uwzględnieniem improwizacji. To tematy muzyczne przepełnione nostalgią oraz charakterystyczną dla Bester Quartet miękkością barw i niepowtarzalnym klimatem.”

Nic dodać, nic ująć ta płyta właśnie taka jest. Dla wyznawców talentu lidera (należę do nich) to kolejny kamień milowy ewolucji jego stylu. Tutaj zdecydowanie najmniej – na tle całego dorobku wirtuoza wszelkiej maści akordeonów -  pierwiastka typowego dla żydowskiego zaśpiewu czy skal. I chyba tutaj właśnie najbliżej do jazzowego idiomu, również dzięki trudnemu do przecenienia wkładowi trębacza – Tomasza Ziętka. Typowa dla wcześniejszych dokonań Bestera „klezmerka” ustępuje tutaj miejsce niemal klasycznej elegancji, wkładającej całość w ramy tak piękne, że dzięki artyzmowi pozostałych członków formacji (szczególne brawa dla kolejnego z długiej listy Pospieszalskich – kontrabasisty – Mikołaja, syna Marcina) muzyka ta może gościć na scenach klasycznych jak i jazzowych czy world music.

W przypadku płyt, o których piszemy na łamach Jazz Forum, nieczęsto używamy zwrotów „piękna”, „przejmująca”, „głęboka”. Zdają się one odrobinę nie przystawać do jazzowej materii, specyficznej narracji i retoryki. Ale co począć, gdy muzyka na Metamorphoses taka jest? Reasumując –polecam..

Piotr Iwicki - Jazz Forum

Najbliższe
Koncerty